Arktyka jest jednym z kluczowych regionów decydujących o przyszłości klimatu Ziemi. Zachodząca na tym obszarze arktyczna amplifikacja jest złożonym zjawiskiem atmosferyczno-oceaniczno-lodowym, w którym kilka procesów współdziała i wzajemnie się wzmacnia – od utraty lodu morskiego, przez zmiany w cyrkulacji atmosferycznej, po uwalnianie metanu z rozmarzającej wieloletniej zmarzliny.
– Ocieplanie się Arktyki jest jednym z kluczowych elementów obserwowanych współcześnie zmian klimatu. Arktyka ociepla się prawie siedem razy szybciej niż reszta świata, a przyczyną tego zjawiska jest zanikanie pokrywy lodowej, w tym lodu morskiego. W miejsce jasnego, odbijającego promienie słoneczne śniegu i lodu pojawia się ciemniejszy ląd lub woda, które pochłaniają więcej energii słonecznej. Ponadto, tam, gdzie utrzymuje się otwarta woda, ocean uwalnia ciepło do atmosfery, przez co nawet w środku polarnej zimy temperatura może zbliżać się do punktu zamarzania, a nawet – sporadycznie – go przekraczać – tłumaczy dr Kinga Kulesza z Zakładu Modelowania Atmosfery i Klimatu IOŚ-PIB.
Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy w ramach „Kampanii informacyjno-edukacyjnej #ZatrzymajKlimat dofinansowanej ze środków NFOŚiGW jest partnerem merytorycznym wyprawy podróżnika Mateusza Waligóry do Arktyki, który w ciągu ponad 40 dni zamierza przejść ponad 360 km przez skandynawską Arktykę, obserwując zmiany w ekosystemach i relacjonując konsekwencje tych zmian dla lokalnych społeczności. Mateusz Waligóra, członek The Explorers Club jest znany z łączenia ekstremalnych wypraw ze stawianiem trudnych pytań. Podczas kolejnych dni wyprawy, będą na nie odpowiadać eksperci IOŚ-PIB.
– Szybkie ocieplanie Arktyki zmniejsza gradient termiczny pomiędzy umiarkowanymi (Polska) a wysokimi (Arktyka) szerokościami geograficznymi. Kiedy Arktyka się ogrzewa, wspomniana różnica temperatur spada, a prąd strumieniowy płynie wolniej i – jak rzeka w dolnym biegu – zaczyna meandrować. Meandry jet streamu powodują zaś z jednej strony „zaciąganie” bardzo ciepłego powietrza daleko na północ (w styczniu silnie dodatnie anomalie termiczne obserwowaliśmy w północnej Kanadzie i na Grenlandii), a z drugiej transport bardzo chłodnego powietrza z obszarów arktycznych daleko na południe, czego doświadczyliśmy w tym roku w Polsce – wyjaśnia dr Kinga Kulesza.